Prawie jak Białoruś
Dzisiaj podczas oglądania dziennika, nie pamiętam już na której stacji, wydałem z siebie długi, donośny śmiech, kiedy usłyszałem komentarz pana Giertycha na temat pewnej sytuacji. O co chodziło?
Otóż - w niedługim czasie na ulicach Warszawy ma odbyć się marsz zwolenników PO w okazji zbliżających się wyborów na prezydenta naszej stolicy. Że niby wszyscy Polacy są z nimi czy jakoś tak, akurat wchodziłem do pokoju, w którym był włączony telewizor. Jednocześnie, zwolennicy LPR zgłosili do pełniącego obowiązki prezydenta miasta stołecznego zamiar zorganizowania kontrmarszu (pan Wierzejski użył sformułowania, że chcą pokazać, iż PO nie ma po swojej stronie większości). Czyli, mamy potencjalnie nieprzychylnie nastawione wobec siebie “manifestacje”. Cóż, pan Marcinkiewicz zaakceptował nakładające się trasy marszów w ciągu jednego dnia i o podobnych godzinach, tak, że może dojść do spotkania. Trudno. Pani Gronkiewicz-Waltz określiła to jako błąd, jakoby nie powinno dojść do takiego spotkania. I ja się z nią zgadzam.
Tutaj nastąpił komentarz lektora - i na wizji pojawił się pan minister edukacji, który ze srogą miną oświadczył “To praktyki rodem z Białorusi“.
Zabawne, że facet*, który tak bardzo protestował przeciwko Marszowi Równości i w którego ideologię niejako wpisana jest “sztywność” obyczajowa, który nie kryje się ze swoimi dość radykalnymi i małoliberalnymi pomysłami określa racjonalne podejście do sprawy “rodem z Białorusi”. Naprawdę, zabawne.
A, no przy okazji - minister edukacji wysłał swoje dzieci do szkoły prywatnej. Też zabawne.
*żeby nie było - nie podpisuję się pod modnym ostatnio narzekaniem na wszystko, co robi / mówi Giertych - nie należę też do jego zwolenników. Staram się być obiektywny.
wrzesień 26, 2006 at 10:02 pm
Ja też nie jeżdżę Romka za cokolwiek i tutaj się z nim również zgadzam. Szkoda tylko, że pani Gronkiewicz Waltz (czy jakkolwiek to się pisze) nie potrafi sie składnie wysławiać podczas rozmowy w studio. Bo oglądałem ten program i poraził mnie jej brak elokwencji. Dodatkowo zapomniałeś o tym, że trasy marszów są w pewnym punkcie oddalone od siebie jedynie o 50m.
wrzesień 26, 2006 at 11:20 pm
ho ho ho. Ja akurat też staram się być obiektywny i obiektywnie stwierdzam, ze pan G. nie powinien być ministrem edukacji i wicepremierem.
wrzesień 27, 2006 at 1:57 pm
Po kolei:
Jarek - A ja się nie zgadzam. Propozycja rozgraniczenia na płaszczyźnie czasowo-przestrzennej tych dwóch marszów to pomysł dobry i celny - po co prowokować obydwie strony do ewentualnej konfrontacji, skoro można np. “puścić” ich innymi trasami tudzież tymi samymi trasami, ale w innych dniach.
A pan Giertych, którego partia jest jednak z założenia przeciw nadmiernemu liberalizmowi odwołując się do Białorusi jako porównania do ww. pomysłu popełnia zwykłą hipokryzję.
Wg mapki, którą podał rzeczony dziennik (z TVP 1 albo TVN-u), trasy marszów nie tylko są oddalone jedynie o 50 m. w jednym punkcie, ale wręcz te trasy pokrywają się - nie było tylko powiedziane, czy pokrywa się jednocześnie czas przemarszu.
Lewis - moim zdaniem też nie powinien być. Aczolwiek, nie bombarduję każdego jego pomysłu z zasady i bez przemyślenia. Robię to dopiero po przemyśleniu ;). A na poważnie - po prostu rozważam jego decyzje, pomysły i propozycje jako ministra edukacji w oderwaniu od jego przeszłości / innej aktywności politycznej.