Demokracja?
Początkowo natchnęło mnie, aby napisać coś o moich ostatnich doznaniach kulturalnych, czyli o komiksach “Sandman” oraz “V jak Vendetta”, ale później skojarzyłem wyniki drugiej tury wyborów samorządowych w moich mieście i dopadła mnie pewna refleksja…
Czy jeżeli w 23-tysięcznym mieście w drugiej turze wyborów na burmistrza miasta w głosowaniu bierze plus-minus 5 tysięcy osób można mówić o “głosie ludu”? Licząc, że uprawnionych do głosowania w moim mieście jest około 16 tysięcy osób (to tylko założenie i oszacowana liczba), w głosowaniu wzięło niecałe 30%. Moim zdaniem niepokojąco mało.
Nie martwiłbym się tak, gdyby “przypadek kolski” był rażącym wyjątkiem na tle reszty kraju. Ale nie, Koło bez niespodzianek wpisuje się w tendencję, którą możemy zaobserwować. Lud po prostu na wybory nie chodzi.
A skoro lud na wybory nie chodzi, to czy można mówić o tym, że władza w naszym kraju pochodzi od ludzi i jest zatwierdzona przez opinię większości? Przecież większości nie chciało się nawet ruszyć z domów i postawić krzyżyka przy nazwisku kandydata, który najlepiej zaprezentował się na plakacie.
Myślałem, że w przypadku wyborów samorządowych frekwencja będzie wyższa, ludzie będą głosowali na swoich znajomych, sąsiadów, etc. Ale nie, o ile mnie pamięć nie myli, w skali w I turze wyborów głosowało ok. 43% uprawnionych do głosowania. Znowu Ludowi nie chciało się ruszyć.
Czy ludziom naprawdę jest aż tak wszystko obojętne? I, co ważniejsze, jak przekonać ludzi, żeby obojętne im wszystko aż tak nie było? Może, tak jak w Austrii (przynajmniej do niedawna) wprowadzić obowiązek refundowania przez obywateli, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu, kosztów, które poniosło państwo, oferując Ludowi możliwość zadecydowania o swoim losie? Może zmienić ordynację, tak, żeby ludzie mieli poczucie, że głos oddany na określone naprawdę wspomoże danego kandydata, a nie jego partię i lepiej rozstawionego kolegę? Bo akcje w TV nawołujące do spełnienia swojego obywatelskiego obowiązku jak widać słabo spełniają swoją rolę.
grudzień 1, 2006 at 9:00 pm
Refundacja jest dość przewrotnym pomysłem, nie powinno się chyba kasą zachęcać ludzi do udziału w demokracji. To wypaczenie IMO.
“Vendetta” jest komiksem mocno politycznym, więc nie krępuj się skomentować w kontekście polityki właśnie