Świadomość

Sam siebie nie poznaję, ale mam przemożną ochotę ponarzekać dzisiaj na, niespodzianka, koalicję rządzącą.

Minister Giertych wyraził swoją opinię w kwestii aborcji i spraw rodziny na forum całej Europy (dokładniej rzecz ujmując, na spotkaniu europejskich ministrów edukacji), nie zaskakując ani nawet zbytnio nie szokując. Ot, zakaz aborcji dla całej UE, zakaz homoseksualnej propagandy, ochrona rodziny. Zresztą, jak ktoś nie kojarzy / chce sobie przypomnieć – s’il vous plait. Nie to, żebym Romana Giertycha szczególnie lubił czy się z nim zgadzał, ale jego wystąpienie nie jest aż takie straszne, jak można by wywnioskować po reakcji niemieckiej dziennikarki. Ale to tak swoją drogą.

Ważniejsze jest, że minister edukacji oznajmił, iż jest to oficjalne stanowisko polskiego rządu, bo nikt nie wyraził sprzeciwu, kiedy on treść oświadczenia przesyłał do innych ministrów i premiera. Myślę sobie – “no tak, panika co niektórych lewicowych jednostek / środowisk pod tytułem “kaczofaszyzm” zaczyna jednak mieć w sobie niebezpieczne zalążki prawdy”. Sam sprzeciw wobec propagandy homoseksualizmu, aborcji, etc. nie jest niczym AŻ tak strasznym, ale może stanowić dość wyraźną zapowiedź dalszych, niepożądanych raczej działań na polu “obrony moralności”.

Ale nie! Okazuje się, że nikt do opinii Romana Giertych się nie przyznaje! Czyli co – sam sobie to wymyślił? Dziennikarze pytają dwie osoby, które powinny się raczej orientować w takich kwestiach jak “oficjalne stanowisko polskiego rządu”, czyli minister spraw zagranicznych i rzecznika premiera. Zacznę od mniej ostrego przykładu – rzecznik stwierdził, że nic mu sprawie oświadczenia ministra G. nie wiadomo – czyli oświadczenie może jest oficjalnym stanowiskiem, a może nie, nie wiadomo. Przebiła go jednak minister Fotyga, która na pytania o ww. przemówienie odpowiadała jedynie, że dzisiaj rano wróciła “skądśtam” i że nic jej o sprawie nie wiadomo.

Wesoło. Jeżeli byłoby to oficjalne oświadczenie rządu, to na moją miarę powinno o tym być trąbione w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a odpowiednie dokumenty powinny być znane pani minister zanim Giertych w ogóle dane słowa wypowiedział. Wtedy nie byłoby sprawy, pani Fotyga potwierdziłaby słowa ministra Giertycha i wszystko byłoby jasne. A jeżeli oświadczenie nie jest stanowiskiem rządu – żadnych wieści być nie powinno. A sama minister od zagranicy powinna jasno odpowiedzieć dziennikarzom, że nic nie wiadomo jej o tym, jakoby taka a taka opinia była oficjalnym stanowiskiem rządu RP.

Krótko mówiąc – bałagan, że aż wstyd.

Explore posts in the same categories: Uncategorized

Comment: