Polisz horror
W krótkim wstępie przepraszam za wolny refleks przy aktualizacjach. Usprawiedliwiam się maturą,
Mimo zbliżającego się wielkimi krokami Egzaminu Dojrzałości znajduję odrobinkę czasu na przeglądanie internetu. I właśnie podczas takich chwil relaksu trafiłem na newsa, który zapłodnił we mnie do pewną genialną w swej prostocie myśl. Popularny w zachodniej kulturze masowej nurt horroru jest w Polsce więcej niż niewidoczny. A przecież zgodnie z teoriami naukowymi, w czasach kryzysów tego typu literatura i film najlepiej trafiają w gusta nie tylko wyrobionego, ale i masowego odbiorcy.
Trudno wskazać w krótkich słowach, kogo lub co należy winić za taki stan rzeczy. Może chodzi o brak tradycji w literaturze polskiej, zawsze bardziej zajętej sprawami narodowo - społecznymi niż czystą rozrywką, którą dostarcza na swój perwersyjny sposób czytanie czy oglądanie horrorów. Winowajcą może być też kwestia podejścia potencjalnego polskiego widza, odbierającego straszne opowieści przez pryzmat dzieł kultury przeznaczonych dla dzieci. W końcu może chodzić o jakże prozaiczny powód braku pieniędzy na kręcenie wymagających przeważnie wysokich nakładów finansowych horrorów. Ja sam nie czuję się na siłach, by oceniać to zjawisko w aż tak przekrojowy sposób - ale widzę światełko w tunelu izolacji tej szlachetnej gałęzi kultury masowej.

Ferment rodzi się głównie w środowiskach powiązanych z fantastyką. Na wspomnianym już, nadchodzącym wielkimi krokami Constarze oprócz premiery zbioru opowiadań można będzie spotkać się z wywodzącym się właśnie z tego otoczenia Łukaszem Orbitowskim, który już w tym momencie jest hajpowany przez Gazetę Wyborczą jako pisarz horrorów. Oprócz tego wspomniana impreza ma już w tym momencie masę zasług w promowaniu mniej popularnych w Polsce gałęzi rozrywki masowej - pozostaje tylko mieć nadzieję, że podobnych inicjatyw będzie u nas coraz więcej i że brzydsze dzieci popkultury z horrorami i ogólnie pojętą fantastyką na czele zajmą wreszcie należne im, zachodnie pozycje na firmamencie Sztuki XXI wieku.
(Dzisiaj bez muzyki - specjalnie, żeby nie wywołać przesytu darmowymi polecankami ;))
Tags: Constar, Fantastyka, Filmy, Horror, Horrory, Kino, Konwent, kultura, Literatura, Michał Gacek, Łukasz Orbitowski
You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.
kwiecień 23, 2008 at 7:29 pm
Piszesz to akurat kiedy dopiero co była premiera polskiego horroru ‘Pora Mroku’ ;p
kwiecień 23, 2008 at 10:53 pm
Obiły mi się kilka razy o uszy wieści polskim horrorze, ale wydawało mi się, że to ciągle projekt w trakcie powstawania i że jest to raczej niezależna produkcja. Widziałeś go może? Mimo wszystko, miła wiadomość, oby Pora Mroku była pionierem poprzedzającym wielką kolonizację, a nie samotnym wędrowcem, który zabłądził :].
kwiecień 23, 2008 at 10:57 pm
Nie widziałem jeszcze, wybieram się. Recenzje są takie średnie. Z jednej strony radocha, że wreszcie horror, z drugiej lekki zawód, ale z pozytywnymi prospektami to wszystko. Podobno fabuła trochę dziwnie skrojona, ale reżysersko mówią że super.
kwiecień 24, 2008 at 9:54 pm
Obróbkę skrawaniem polecam
kwiecień 25, 2008 at 1:52 pm
“Pora Mroku” nie jest pionierem. Po tym filmie żaden horror długo nie dostanie dotacji z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej
Po za tym były wcześniej polskie filmy “grozy”, np.”Wilczyca”.
kwiecień 25, 2008 at 3:29 pm
el - warto dać siódemkę za “Obróbkę Skrawaniem”? :>
Woyke - filmy grozy =/= horrory, więc Pora Mroku chyba ciągle może zasługiwać na miano defloratora polskiej sztuki filmowej w tej materii
kwiecień 25, 2008 at 9:31 pm
No dobra, dobra, więc “Wilczyca” byla kiepskim horrorem, a nie filmem grozy.
kwiecień 27, 2008 at 2:22 pm
Siedem peelen? Warto. Weź dla mnie też drugą, oddam Ci w Zielonej Górze
kwiecień 29, 2008 at 7:20 pm
Kto jeszcze ma ochotę na odtrutkę po mdłej “Porze mroku”?
Spróbuj nie klikać na poniższy link jeżeli nie chcesz mieć mdłości:
http://www.youtube.com/watch?v=K_Rn-1YZl8A
Bez dwóch zdań wolę to niż “Porę mroku”