Archive for the ‘Uncategorized’ category

Przyszło nowe

Marzec 13, 2008

W dniu dzisiejszym postanowiłem podłączyć aparaturę podtrzymującą życie pod ledwie dychającą w moim umyśle ideę prowadzenia bloga. Jako, że stara formuła nie sprawiła się na tyle dobrze, aby przyciągać zainteresowanie moje i publiki, wpadłem na chytry plan jej zmiany. Co też właśnie czynię.

Od dzisiejszego dnia skostniała forma blogu publicystycznego przeistacza się w śmiałą postać blogu będącego miejscem zapisków wszelkich, nieintymnych refleksji wydobywających się z przepastnych jaskiń mojej inteligencji oraz wrażliwości. Łamiąc patetyczny ton poprzedniego zdania = znajdą się tutaj wszelkiej maści recenzje dzieł kultury (skupiając się na tym, co za darmo oferuje sieć, ale nie tylko), komentarze społeczno – polityczne oraz wszystko inne, co mi przyjdzie na myśl. W przyszłości być może pojawi się konkretniejsza myśl przewodnia, póki co jednak jestem skazany na własne niezdecydowanie.

Zapraszam więc serdecznie do nawiązania pierwszej lub ponownej znajomości z moim dziennikiem internetowym. Mam nadzieję, że się spodoba.

Tęczowy Terroryzm

Maj 19, 2007

Dzisiaj ma odbyć się kolejna Parada Równości w stołecznym mieście Warszawa. Przemilczając temat, czy tego typu marsze są potrzebne / dopuszczalne – nie o tym dzisiaj – uwagę mojego niewyspanego jeszcze umysłu zwrócił jeden fakt.

Pomijając głupie prawo, że ubezpieczyciel (prywatne przedsiębiorstwo) ma OBOWIĄZEK ubezpieczać kogokolwiek czy cokolwiek w jakichkolwiek okolicznościach – czemu homoseksualiści tak się obruszyli faktem, że ktoś zaproponował im taką, a nie inną stawkę ubezpieczeniową? Przecież zwrócili się do prywatnego podmiotu z prośbą o wykonanie usługi – na zasadach określonych przez usługodawcę. Nie pasowały im warunki – mogli iść do innego, przecież nikt im nie broni.

Ale nie – oni musieli podać sprawę do sądu. Bo przecież wolny rynek jest taki heteryczny.

Świadomość

Marzec 2, 2007

Sam siebie nie poznaję, ale mam przemożną ochotę ponarzekać dzisiaj na, niespodzianka, koalicję rządzącą.

Minister Giertych wyraził swoją opinię w kwestii aborcji i spraw rodziny na forum całej Europy (dokładniej rzecz ujmując, na spotkaniu europejskich ministrów edukacji), nie zaskakując ani nawet zbytnio nie szokując. Ot, zakaz aborcji dla całej UE, zakaz homoseksualnej propagandy, ochrona rodziny. Zresztą, jak ktoś nie kojarzy / chce sobie przypomnieć – s’il vous plait. Nie to, żebym Romana Giertycha szczególnie lubił czy się z nim zgadzał, ale jego wystąpienie nie jest aż takie straszne, jak można by wywnioskować po reakcji niemieckiej dziennikarki. Ale to tak swoją drogą.

Ważniejsze jest, że minister edukacji oznajmił, iż jest to oficjalne stanowisko polskiego rządu, bo nikt nie wyraził sprzeciwu, kiedy on treść oświadczenia przesyłał do innych ministrów i premiera. Myślę sobie – „no tak, panika co niektórych lewicowych jednostek / środowisk pod tytułem „kaczofaszyzm” zaczyna jednak mieć w sobie niebezpieczne zalążki prawdy”. Sam sprzeciw wobec propagandy homoseksualizmu, aborcji, etc. nie jest niczym AŻ tak strasznym, ale może stanowić dość wyraźną zapowiedź dalszych, niepożądanych raczej działań na polu „obrony moralności”.

Ale nie! Okazuje się, że nikt do opinii Romana Giertych się nie przyznaje! Czyli co – sam sobie to wymyślił? Dziennikarze pytają dwie osoby, które powinny się raczej orientować w takich kwestiach jak „oficjalne stanowisko polskiego rządu”, czyli minister spraw zagranicznych i rzecznika premiera. Zacznę od mniej ostrego przykładu – rzecznik stwierdził, że nic mu sprawie oświadczenia ministra G. nie wiadomo – czyli oświadczenie może jest oficjalnym stanowiskiem, a może nie, nie wiadomo. Przebiła go jednak minister Fotyga, która na pytania o ww. przemówienie odpowiadała jedynie, że dzisiaj rano wróciła „skądśtam” i że nic jej o sprawie nie wiadomo.

Wesoło. Jeżeli byłoby to oficjalne oświadczenie rządu, to na moją miarę powinno o tym być trąbione w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a odpowiednie dokumenty powinny być znane pani minister zanim Giertych w ogóle dane słowa wypowiedział. Wtedy nie byłoby sprawy, pani Fotyga potwierdziłaby słowa ministra Giertycha i wszystko byłoby jasne. A jeżeli oświadczenie nie jest stanowiskiem rządu – żadnych wieści być nie powinno. A sama minister od zagranicy powinna jasno odpowiedzieć dziennikarzom, że nic nie wiadomo jej o tym, jakoby taka a taka opinia była oficjalnym stanowiskiem rządu RP.

Krótko mówiąc – bałagan, że aż wstyd.

Hello world!

Wrzesień 26, 2006

Witam na moim blogu. Zamierzam go głównie poświęcić szeroko rozumianej publicystyce oraz zapisywaniu co ciekawszych wydarzeń / obserwacji ze sfery doświadczeń dnia codziennego.

Ciekawe, czy ktoś to będzie czytał ;).